W sądach pod koniec roku trwa akcja oszczędzania - nie przedłuża się umów na czas określony dodatkowym pracownikom, zaczyna brakować papieru i tonerów, kierownicy finansowi przypominają, żeby zakręcać kaloryfery i gasić światło.
W tej całej mizerii jest jeden zaskakujący projekt, który już wszedł w życie. Minister ogłosił, że oto wejdziemy w XXI wiek i wszystkie, także te najdrobniejsze, rozprawy cywilne będą nagrywane. Posłowie ustawę uchwalili. Mniejsza o to, że zdaniem ekspertów, sędziów, którzy uczestniczyli w programach pilotażowych, nagrywanie ma sens tylko przy dużych procesach, gdzie koszt tego rozwiązania jest akceptowalny społecznie i rzeczywiście ułatwia zabezpieczenie pełnego materiału dowodowego. Jesteśmy widocznie bogatym państwem, bo będziemy nagrywać także rozprawy o zapłatę rachunku za prąd w wysokości 50 zł.
W samym projekcie ustawy Ministerstwo Sprawiedliwości oszacowało koszty wdrożenia na 250 000 000 zł. Dużo ? Otóż jest to za mało. Są to koszty samego sprzętu na salach rozprawach do rejestrowania. Nie ujęto tu kosztów archiwizowania danych czy stworzenia sieci serwerów w sądach, a także połączeń z centralną bazą. Według różnych szacunków może to spowodować, że koszty wdrożenia nagrywania wzrosną 2 lub 3 - krotnie (w sądzie, gdzie jest 20 sal rozpraw miesięcznie będzie potrzeba ok. 2,4 TB miejsca na dyskach). Nie będą to koszty jednorazowe, gdyż wraz z upływem czasu będzie rosnąć ilość danych do zarchiwizowania. Co prawda część danych po jakimś czasie zapewne będzie można kasować, ale co najmniej kilka lat nagranie będzie musiało być przechowywane. Nie obliczono też kosztów transkrypcji - jeżeli będzie wykonywana. Uprawnienie do zarządzenia transkrypcji przyznano prezesowi sądu, a nie sędziemu, który rozpoznaje sprawę - rozwiązanie co najmniej zdumiewające, gdyż prezes ma ją zarządzić, jeżeli jest niezbędna dla prawidłowego orzekania. Skąd prezes sądu ma to wiedzieć, skoro to sędzia, a nie prezes, był na rozprawach ? Czy prezes zanim ją zarządzi będzie odsłuchiwał wszystkie nagrania ?
Jest to kolejny projekt wprowadzony bez wysłuchania uwag sędziów. Kolejna Wielka Reforma. Były nią jakiś czas temu sądy 24 godzinne. Kto dziś o nich pamięta ? Politycy dziś są, jutro ich nie ma. Pieniądze, które można było efektywniej wydać, idą na projekty dobrze wyglądające w telewizji. Malowane na zielono trawniki i domy z odnowioną wyłącznie fasadą, które wewnątrz są ruinami. Tak dziś wygląda prawdziwy obraz sądownictwa.
Pełna opinia Iustitii do rozporządzenia o nagrywaniu jest TUTAJ.
trzeba do tego dodać armię informatyków do obsługi, a w dalszej perspektywie koszty serwisowania i wymiany zepsutego sprzętu. Jednym słowem studnia bez dna.
OdpowiedzUsuń na zawszea najlepszym przykładem są bransoletki czyli system dozoru elektronicznego - kupa kasy na nic
OdpowiedzUsuń na zawszea 5 października pod obradu żontu wchodzi projekt ustawy o zmianie usp. moze Justysia zajela by stanowisko w sprawie likwidacji mozliwosci dojscia do zawodu sedziego dla egzaminowanych aplikantow sadowych???
OdpowiedzUsuń na zawszeTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń na zawszeKomentarze, które nie są komentarzami do tekstu będą usuwane.
OdpowiedzUsuń na zawszeOto definicja komentarza:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Komentarz_%28publicystyka%29
Pytania do mnie jako rzecznika lub członka zarządu w innych sprawach proszę przesłać mailem.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń na zawsze