wtorek, 14 grudnia 2010

Jak dostałem podwyżkę

W dniu 16 listopada 2010 r. Wiadomości TVP podały, że sędzia sądu rejonowego zarabia średnio 9 527 zł. Sędziowie przecierali oczy ze zdumienia, a w wielu domach zapewne wybuchły awantury dlaczego małżonek - sędzia ukrywa swoje zarobki.

Zareagowaliśmy jako Iustitia natychmiast wydając oświadczenie i żądając sprostowania. Wiadomości odpowiedziały, że oparli się na danych z Ministerstwa Sprawiedliwości - pisałem o tym we wpisie z 12 grudnia br.

Udało się nam uzyskać z Ministerstwa Sprawiedliwości dane, które przekazali Wiadomościom TVP. Oto TEN ARKUSZ.

Zespół wybitnych matematyków i ksęgowych analizuje formuły, które doprowadziły Ministerstwo do tego wyniku. Być może zakończy się to Nagrodą Nobla.

4 komentarze:

  1. Czy może ktoś się orientuje, co to jest to tajemnicze: "dwr" oraz co to jest średnia płaca ubruttowiona ?

    Jestem sędzią SR i gdybym rzeczywiście miała takie wynagrodzenie, jakie wskazano w tej tabelce ( a w szczególności w pozycji: "średnia płaca ubruttowiona"), prawdopodobnie uznałabym, że władza ustawodawcza i wykonawcza znacznie zbliżyła się do respektowania konstytucyjnej normy z art. 178 ust.2 Konstytucji.

    Podaję moje wynagrodzenie netto (przy zastosowaniu maksymalnego mnożnika: 2,36 oraz pierwszego progu podatkowego): 6.650 zł (sześć tysięcy sześćset pięćdziesiąt złotych).

    To jest prawdziwe wynagrodzenie sędziego sądu rejonowego z maksymalnym dodatkiem stażowym, wynoszącym 20% wynagrodzenia. Więcej sędzia sądu rejonowego - według aktualnie obowiązujących przepisów- zarabiać nie może.

    Skąd w tej tabelce kosmiczne kwoty brutto przekraczające 10.000 złotych?

    Skandalem jest to, że takie nieprawdziwe dane przekazywane są mediom.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ja bym Pani , Pani Sedzio zapłacił 25.000 netto, ale pod jednym warunkiem. Że, wydawałaby Pani tylko sprawiedliwe wyroki.
    Inaczej 6650 TO MAX jaki możemy zapłacić i tak to jest o 4tys za dużo.Pozdrawiam z góry. Bóg

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. A ja pozdrawiam pana z góry, który podaje się za Boga i proszę, żeby podał swoją definicję sprawiedliwości.
    Niestety w tym kraju ludzie prości nie rozumieją, że 6,5 tys dla sędziego to nie jest godne wynagrodzenie. Nie jestem sędzią, mam nadzieję, ze mój mąż wkrótce nim zostanie, widzę ile wysiłku i determinacji trzeba, żeby przejść drogę, aby sędzią zostać, a to dopiero początek. Praca jest ciężka, trudna, wymagająca olbrzymiej wiedzy i określonych cech charakteru. Wiąże się z nią szereg ograniczeń w życiu prywatnym. nie uważam, ze 6.5 tys to mało, bo w nasz kraj nie jest bogaty i większość ludzi żyje bardziej niż skromnie, ale na miłość boską, sędzia to nie jest przeciętny Kowalski!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dlatego też w tzw umownie ( i nie tylko)zawód sędziego to ukoronowanie kariery prawniczej - kiedy już dorobiony i dzieci odchowane. Ponadto nie zgadzam się z ostatnim zdaniem, że sędzia w Polsce to nie przeciętny Kowalski. Jako, że na tę "nieprzeciętność" niejako trzeba właśnie ciężko zapracować. Nie skończeniem studiów i aplikacji, a przede wszystkim postawą moralną i właśnie tą "nieprzeciętnością" w wykonywaniu innego zawodu prawniczego. Dlatego w Polsce mamy sędziów wybitnych i sędziów przeciętnych jak inni Kowalscy, ba więcej mamy sędziów skorumpowanych, sędziów związanych ze środowiskami przestępczymi, itd itd.
    Władza sądownicza jest tak postrzegana przez społeczeństwo jak jest "wybierana". Niech mi Pani powie jak charakter Pani męża był sprawdzany i weryfikowany, kiedy przyjmowano go na aplikację sędziowską? Bo moim zdaniem takiej weryfikacji nie ma, i nie oddziela się plew od ziarna. Decydują inne kryteria...
    A tak na koniec z przeciętnych i nieprzeciętnych znanych mi Polaków - nikt nie zarabia 6.5 tys.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze